CIEMNA DOLINA SALONU WARSZAWSKIEGO

" Lekcja tej prowokacji doprowadziła do ostatecznej kompromitacji ideę lustracji, ten koszmarny płód nienawiści i zemsty." Michał Bogatyrowicz, redaktor naczelny "Słowa" (czyli Adam Michnik)

"Dolina nicości" Bronisława Wildsteina to współczesna wersja "Przedwiośnia" Stefana Żeromskiego. To najpełniejszy jak dotychczas sensacyjny opis lewicowo-liberalnego salonu niczym bal u senatora w "Dziadach" Mickiewicza. Powieść została negatywnie zrecenzowana w organie Adama Michnika. Książka to rewelacyjny materiał na film, który ... nigdy nie powstanie - nasze środowisko filmowe jest zbyt lewicowo-liberalne. Autor jak by to powiedział mistrz Stanisław Bareja antycypował histerię mediów prorządowych w sprawie Lecha Wałęsy.

Bronisław Wildstein próbował zmierzyć się z tym tematem już w powieści "Przeszłość z ograniczoną odpowiedzialności" (2004) uhonorowaną nagroda im. Kijowskiego ale niedoceniona przez czytelników. "Dolina nicości" to bardzo udana prezentacja środowiska mediów lewicowo-liberalnych i funkcjonujących tam zależności przy pozorach zachowania konkurencji i rywalizacji. Autor w "Dolinie..." wykorzystał wiele własnych doświadczeń. Bohater powieści decyduje się na opublikowanie tekstu o byłym tajnym współpracowniku SB a obecnie ważną postacią obozu lewicowo-liberalnego. Uruchomiona zostaje potężna kampania w obronie "szarganego autorytetu III RP". Na głowę głównego bohatera redaktora Wilczyckiego i dziennikarza Czułny spadają ciosy z najbardziej niespodziewanych stron. W świecie III RP prawda nie istnieje - są tylko fakty prasowe Bronisława Geremka.

W "Dolinie..." kilka postaci zostało sportretowanych stosunkowo wiernie. Naczelny liberalnego dziennika "Słowo" Michał Bogatyrowicz ma wiele z Adama Michnika. Jan Return inspirowany jest osobą Lesława Maleszki ale także Jacka Żakowskiego, naczelny "W Ryło" Niecnota to bez wątpienia Jerzy Urban a postać księdza Starca jest wzorowana na ks. Tadeuszu Sakowiczu-Zaleskim. Profesor Lew ma wiele z Bronisława Geremka. Sieradz leży niedaleko od Kalisza. Jak podsumował Rafał Ziemkiewicz, wszystkie knajpy w tej powieści są prawdziwe, postaci także a wydarzenia miały lub mogły mieć miejsce. Klimat salonów medialnych i codziennych kompromisów z moralnością jest tak dobrze oddany, że poziom nagonki na antyukładowe i antysalonowe ugrupowanie jak PiS jest i tak niski w stosunku do występujących upodobań.

W powieści mamy mefistofelesowską rozmowę i przewertowanie na drugą stronę dziennikarza niegdyś walczącego o lustrację. Czy podobnie wyglądała rozmowa Tomasza Wołka po której został redaktorem naczelnym Tele 5 albo Piotra Wierzbickiego gdy załatwiał sobie cykl tekstów o muzyce w "Gazecie Wyborczej". Według recenzenta "GW" postać dziennikarza Czułny jest wzorowana na Wojciechu Czuchnowskim, obecnie frontowym antylustracyjnym dziennikarzu "GW". Wildstein próbuje oddać atmosferę wielkich warszawskich lewicowo-liberalnych mediów, zwłaszcza dzienników. W przeciwieństwie do portretującego warszawskie redakcje Tyrmanda Wildstein nie jest nimi zachwycony. Mamy także bal u Prezydenta RP, jeden z tych jakie organizował Aleksander Kwaśniewski. To stamtąd pochodziły liczne zdjęcia z szemranymi biznesmenami w rodzaju Kuny i Żagla.

Wildstein wrzucił w powieść istniejące realnie dziwne sprawy - afera Moniki Kern, dziwne powiązania byłych SB-ków z kurią krakowską i pomorską, publikacja tzw. ewangelii według Judasza. Mamy nawet wątek SB-ckiej prowokacji zadziwiająco zbieżny ze sprawą Wojciecha Sumlińskiego, dziennikarza posądzanego o sprzedaż raportu o likwidacji WSI. Mamy także powtórzony schemat nagonki na Gontarczyka i Cenckiewicza czyli dwóch historyków mających czelność analizować dziwne relacje Lecha Wałęsy ze Służby Bezpieczeństwa. Niewiele produkcji literatury współczesnej ma w sobie tyle realistycznie i bez osłonek kulisów świata mediów i polityki w PRL-bis.

Niektórzy recenzenci narzekali na pesymistyczne przesłanie książki i brak wzorców pozytywnych. Wildstein zmaga się ze światem III RP z pozycji "Przesłania pana Cogito" Zbigniewa Herberta. To konflikt człowieka posiadającego jeszcze pewne wartości z pustym światem postmodernistycznych mediów. Herbertowskie jest także to, że w kluczowym momencie bohater pozostaje sam. Jeden z recenzentów zarzucał powieści brak pokazania konkurentów obozu towarzystwa. Jednak głównym bohaterem powieści jest salon warszawski, sprzedajny i niemoralny bardziej niż uczestnicy balu u senatora u Adama Mickiewicza. Nie wiem ile zrozumieją z tego przyszli czytelnicy dla których świat postmodernistycznych środków masowego przekazu to będzie normalność.

Całe szczęście, że życie okazało się bardziej łaskawe dla bohaterów powieści nie mogących zaakceptować cynizmu układu medialnego III RP. Dzisiaj nie trzeba wyjeżdżać do Przemyśla, chociaż Podkarpacie to z punktu widzenia IV RP ciekawe miejsce. Może więcej z Przemyśla dotrze stopniowo do Warszawy i Krakowa. Wtedy powieści opisujące efektowne i oryginalne zło już nie powstaną.

Piotr Pietrasz

Bronisław Wildstein "Dolina nicości", Wydawca Wydawnictwo M, Kraków 2008

« Wracaj

Copyright © 2005-2010 Piotr Pietrasz