PARADYZJA CZYLI DEKRET O RAJU

"Prymitywne i ograniczone systemy światopoglądowe - wciskane dzisiejszemu człowiekowi wyjaśnienia wszechrzeczy - przy bliższej krytycznej analizie ukazują swoje płycizny i dziury, przez które przeziera ogrom ignorancji ich głosicieli."

Janusz Zajdel , wypowiedź dla "Kwazaru" w 1981 r

Zdaniem fanów Zajdel to wybitny pisarz na miarę Philipa Dicka a "Paradyzja" to gotowy scenariusz na film lepszy niż "Matrix" czy "Truman show". W dodatku nie potrzeba rewelacyjnych efektów technicznych. Tylko czy środowisko filmowe kontrolowane przez ludzi z "towarzystwa Rywina" zmierzyłoby się z takim tematem? Wydawnictwo SuperNowa w tym roku wydało "Paradyzję" ponownie.

Fantastyka społeczna Janusza Zajdla (określenia political fiction za PRL nikt nie używał) prezentowała takie specyficzne twory fantastyki naukowej jak wymyślnie zorganizowane społeczeństwa. Życie w ustroju, gdzie inżynieria społeczna stanowiła normę a normalność sensacją, Zajdel miał potężny materiał źródłowy. Stąd powstała literatura przy okazji pisania o różnych technicznych cudactwach poruszająca emocje odbiorców. Fantastyka społeczna jest nurtem specyficznie polskim i uczyniła z polskiej sf potęgę na rynku europejskim.

Zajdel w swoich utworach był szczery na tyle, na ile mu pozwalał ustrój gdzie mówienie swoistą odmianą koalangu było codziennością. Niemniej wierzył w zmianę o czym świadczy jego zaangażowanie w "Solidarność" w 1980 (był przewodniczącym komisji zakładowej) oraz motto jego najlepszej powieści "Limes inferior": "Na szukanie lepszego świata nigdy nie jest za późno".

Do Paradyzji przybywa oficjalnie jako pisarz obrońca praw człowieka mający zbadać przestrzeganie konwencji międzyplanetarnej w społeczności, która nie miała kontaktu z Ziemią od stu lat. Paradyzja to niepodległa stacja kosmiczna zamieszkałą przez miliony ludzi orbitująca wokół niebezpiecznej ale zaopatrzonej w surowce planety "Tartar". Społeczeństwo Paradyzji dla własnego bezpieczeństwa żyje pod pełną kontrolą komputera. Jest to życie niczym pod kloszem w "Truman show" ale ze świadomością kar grożących za nieprzemyślane zachowania. Dla zagwarantowania bezpieczeństwa stacji tabu stanowią nawet pewne sfery fizyki. Społeczeństwo Paradyzji ma świadomość zagrożenia karami Centralnego Systemu Zabezpieczeń i wykształciło środki zaradcze. Komputer analizujący treści nie jest w stanie przełamać ludzkiej operatywności i inteligencji. Zajdel wierzy, że z maszynami będziemy w stanie zawsze wygrać.

Przesycenie "Paradyzji" aluzjami i analogiami jest niesamowite. Rozmowa turysty Rinaha z paradyzyjczykiem Alvim to niczym dialog z przewodnikiem po Związku Sowieckim lub Korei. Podobnie jak w innych totalizmach jest ograniczony kontakt z tubylcami oraz możliwość przemieszczania się. Podobne tezy propagandy o urojonym zagrożeniu wewnętrznym i zewnętrznym. Jedynie techniki podsłuchu są nowocześniejsze bo w końcu to ma być bliżej nieokreślona przyszłość.

Rewelacyjny jest (zwłaszcza z socjotechnicznego punktu widzenia) pomysł wyjaśnienia tej niezwykłej sytuacji kończący powieść. No i takie perełki jak zakaz noszenia zegarków i grzebieni aby nie wykryć podsłuchu. Doskonałość prozy Zajdla polega na tym, że nawet po rezygnacji z odniesień politycznych jego dzieła doskonale się bronią jako rzetelna fantastyka mogąca ukazywać świat gdziekolwiek indziej i w dowolnym czasie.

Po 20 latach od wydania "Paradyzji" koalang zaczyna funkcjonować w internecie. Sieć, zwłaszcza w państwach rozwiniętych od dawna jest kontrolowana przez maszyny wyłapujące słowa klucze. Słuzby korzystają zawsze z nowoczesnej formuły technicznej

Czy system totalnej kontroli opisany w "Paradyzji" to przeszłość? Uzależnienie obywateli od takich gadżetów jak komórki, karty kredytowe i komputery narasta...

Piotr Pietrasz

Janusz Zajdel "Paradyzja", Niezależna Oficyna Wydawnicza NOWA, Warszawa 2004, Wydanie II

« Wracaj

Copyright © 2005-2010 Piotr Pietrasz