NIEZALEŻNE ZRZESZENIE STUDENTÓW
BEZ LUKRU

Dawno, dawno temu, gdy do Leszka Millera mówiono per towarzyszu, a najbliższa giełda była za Łabą na naszej uczelni istniała organizacja o nazwie Zrzeszenie Studentów Polskich (ZSP). Według statutu była to orga­nizacja społeczno-polityczna pełniąca funkcję związku zawodowego studentów. ZSP prowadziło głównie działalność kulturalną i turystyczną, W tamtych czasach wszystkie legalne organizacje musiały popierać ustrój socjalistyczny i PZPR oraz kochać Związek Radziecki. Tylko organizacje akceptujące te założenia mogły liczyć na otrzymanie dotacji z budżetu państwa. Jednak niektóre organizacje studenckie (np. Niezależne Zrzeszenie Studentów) prezentowały zgoła nieekonomiczne stanowisko. Nie zgadzając się na umieszczenie wy­znań miłosnych do ustroju w statucie, wolały działać nielegalnie - na własny koszt, W śro­dowisku przyszłych ekonomistów postawy ideowego zaangażowania grożące ryzykiem innego typu niż finansowe należały do rzad­kości. Dlatego wiosną 1989r. ZSP było orga­nizacją masową (na naszej uczelni 900 osób), a NZS działał w konspiracji z niewiel­ką ilością członków. Wiosna 1989 r., która była tą oczekiwaną przez 7 lat "naszą wios­ną", zmieniła sytuację. NZS wyszedł z pod­ziemia i zaczął rosnąć. Natomiast ZSP zacho­wywał się jak sód wrzucony do wody - wypa­rowywał. Jesienią 1989 r. swoją ukochaną organizację opuściła gazeta "Bankrut", wiosną 1990 r. - klub "Kwadraty" wraz z załogą. W pierwszych wyborach do Samorządu Studenckiego elektorat na naszej Akademii bezlitośnie wyciął w pień wszystkich jedenastu kandydatów ZSP, Samorząd zdominował

NZS (87% mandatów) co przyniosło wiele sukcesów (reforma programu i regulaminu studiów, wybór kandydata popieranego przez studentów na Rektora, udział przedstawiciela naszej Uczelni w Prezydium Ogólnopolskie­go Porozumienia Samorządów Studenckich). W czerwcu 1991 r, ostatni ZSPowiec ukończył studia i ZSP przestało istnieć. Kolejna przemiana nastąpiła po (cytujemy za oświad­czeniem Związku Komunistów Polskich "Proletariat", koalicjanta SLD) "rozgromieniu sił burżuazyjno-solidarnościowych przez lu­dzi pracy" w wyborach parlamentarnych 1993. Pełzająca rekomunizacja (nawet Adam Michnik ją widział!) dotarła i do nas. Dwa miesiące temu na naszej uczelni ponownie pojawiło się ZSP. Jego twórcy to studenci lat młodszych, głównie uczestnicy obozu adaptacyjnego. Stare ZSP - swego czasu - wiernie służyło ideologii PRL-owskiej.

MANEWRY POLITYCZNE ZSP

Nowe ZSP pod wieloma względami przypomina stare. Reaktywowane po czteroletnim nieistnieniu pismo "Dżet" jest zdumiewająco podobne do swego poprzedniego wcielenia (ta sama tematyka i opcja polityczna). Nic dziwnego, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że Przewodniczący Śląskiej Rady Okręgowej ZSP (czyli wydawcy "Dżeta") Tomasz Dziwoki jest członkiem SdRP.

Oczywiście ZSP miało wątpliwości co do linii politycznej. W wyborach prezydenckich 1990 działacze tej organizacji porzucili kandydata lewicy tow. Cimoszewicza (realnie oceniając, że nie ma żadnych szans) i poparli Tadeusza Mazowieckiego. Moim zdaniem poparcie dwóch postkomunistycznych organizacji (ta druga to było OPZZ tow,Miodowicza) skutecznie pogrążyło premiera "pierwszego niekomunistycznego rządu".

STARA MIŁOŚĆ NIE RDZEWIEJE

ZSP powróciło do starych sojuszy z okresu PRL w 1991 roku. Bez wątpienia to zasługa takich działaczy jak wymieniony wcześniej towarzysz Dziwoki. W 1990 r. NZS Uniwersytetu Śląskiego okupował budynek likwidowanego Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach. Celem akcji było odebranie budynku postkomunistom (SdRP chętnie odcięło się od błędów PZPR, ale majątek uzyskany w wyniku "błędu" zatrzymała) i przekazanie uczelni przeżywającej trudności lokalowe. ZSP UŚ wydała wtedy komiks krytykujący akcję NZS i broniący majątku nieboszczki PZPR. Niestety, ku rozpaczy zsypowców obecnie dawny "dom partii" stanowi Wydział Filologii Polskiej UŚ.

W 1991 i 1993 r. ZSP - jako studencka organizacja krajowa - uczestniczyło w wyborach parlamentarnych, jako członek SLD. W okręgu wyborczym z siedzibą w Katowicach posłem został wybrany Zbigniew Wieczorek - działacz ZSP. Poseł ma 33 lata, a swoją działalność rozpoczął jeszcze za tamtej komuny w 1985 r. Studia ukończył ładnych kilka lat temu, ale "działaczem studenckim" jest nadal. Mieni się być przedstawicielem i reprezentantem spraw i problemów studenckich (!?). Nowowybrany krajowy szef ZSP jest rówieśnikiem pana posła, ale chce reprezentować czynnych studentów.

APOLITYCZNI INACZEJ

ZSP na zewnątrz przedstawia się jako organizacja apolityczna. Całkiem niedawno (11-13.XI) odbył się Krajowy Zjazd Zrzeszenia Studentów Polskich. Było o nim bardzo głośno. Wśród wielu wybitnych "działaczy studenckich" najbardziej eksponowanymi byli panowie Józef Oleksy, Aleksander Kwaśniewski oraz kilka innych znanych nam postaci. Można zadać sobie pytanie: Czy to właśnie Ci "młodzi ludzie" reprezentują brać studencką i dbają o jej interesy ? Odpowiedź wydaje się jasna w świetle najnowszych informacji o nowym projekcie ustawy narzucającej wprowadzenie na najbardziej popularnych kierunkach - w tym również ekonomii - studiów dziennych płatnych!!! W normalnej lewicowej organizacji studenckiej taki postulat powinien wywołać masowe protesty. No ale działacze ZSP, którzy w większości ukończyli studia mają to w nosie.

KASA JEST NASZA

Oczywiście lewicowa organizacja mło­dzieżowa jest potrzebna, podobnie jak orga­nizacje prawicowe, ekologiczne, sportowe itd. W ekonomii wolna konkurencja to model idealny, nie występujący w rzeczywistości. ZSP jest niemal monopolistą posiadającym znaczną przewagę finansową i możnego pro­tektora w koalicji rządowej. Zrzeszenie Stu­dentów Polskich zatrzymało ogromny mają­tek uzyskany dzięki rządom PRL. W poprze­dnim Sejmie był już projekt ustawy o jego nacjonalizacji i przekazaniu Polskiej Radzie Młodzieży skupiającej większość organizacji młodzieżowych. ZSP uratował pan Prezydent rozwiązując Sejm. W rozmowach z NZS zsypowcy mówili, ze tego majątku już w zasadzie nie ma, że jest deficytowy itp, W 1990r.

ówcześni liderzy ZSP zarejestrowali Fundację "Alma-Tur" z kapitałem 30 miliardów złotych i trzecia bazę autokarową w Polsce. Sprawa trafiła do sądu z powództwa następnych władz ZSP. Okazało się, ze kończący 35 lat "działacze studenccy" próbowali majątek ZSP przejąć na własność. "Gazeta Wyborcza" nazwałaby to prywatyzacją, "Gazeta Polska" uwłaszczeniem nomenklatury. Młodsze pokolenie działaczy ZSP wygrało proces i odzyskało "deficytowy" majątek dla organizacji.

NZS i ZSP zawsze różniły się wyznawaną hierarchią wartości, stosunkiem do własności prywatnej oraz filozofią działania. NZS podchodził do wszelkich działań bardziej liberalnie (raczej efekty własnej pracy niż dotacje z zewnątrz) natomiast ZSP preferował rozwiązania socjalistyczne (dotacje, przydziały, zarządzanie majątkiem państwowym). Czas pokaże kto jest skuteczniejszy. Studenci na tej konkurencji mogą tylko zyskać.

Piotr Pietrasz

"Gwóźdź Programu", numer 0, grudzień 1994, biuletyn Niezależnego Zrzeszenia Studentów Akademii Ekonomicznej w Katowicach

« Wracaj

Copyright © 2005-2010 Piotr Pietrasz