STANISŁAW BAREJA (6)
TO BYŁA KWESTIA SMAKU

Zniknięcie tych parówek spowodowało niemały zamęt - to fakt. Był to jednak zamęt grubymi nićmi szyty i wiemy, lep jakiej propagandy kryje się za tymi nićmi. Dlatego te zniknięte parówki zewrą jeszcze bardziej nasze szeregi."

Podsumowanie wiecu filmowców z "Misia"

Zdaniem księcia poetów Zbigniewa Herberta sprzeciw wobec PRL był kwestią nie tylko polityczną ale także estetyczną (wiersz "Potęga smaku"). W filmach Stanisława Barei kwestia smaku wspomniana w wierszu byłą rozumiana bardzo dosłownie a prezentacja szeroko rozumianych problemów spożycia zbiorowego zajmowała wiele miejsca a często kreowała prawdziwe perełki, które przetrwały swój czas. Najbardziej udanym przykładem jest bar "Apis" z "Misia" zaopatrzony w przykręcane talerze i łyżki na łańcuchach - otwarto już kilka kopii tego obiektu w różnych miastach Polski.

Jak wspomniał Maciej Łuczak, dom Barei słynął z potęgi smaku. Dziadek i ojciec reżysera byli mistrzami wędliniarskimi. 30.08.1939 r. Sylwester Bareja odstawił do komisji skupu nr 1 w starostwie grodzkim Południowo-Warszawskim 1400 kg słoniny. Większość wojny ojciec reżysera spędził na wsi pod Sandomierzem nielegalnie produkując wędliny. Przeżycia okupacyjne z tego okresu znalazły się zwłaszcza w "Misiu" podczas prezentacji wyjazdu Stanisława Palucha z kolegami po choinki. Grając w "Misiu" rolę właściciela sklepu wędliniarskiego w Londynie Stanisław Bareja zagrał jednego ze swoich przodków.

Mieszkając od 1948 r. w Jeleniej Górze Sylwester Bareja prowadził zakład wędliniarski. Gdy komuniści zaczęli zwalczać prywatna inicjatywę zamknął interes i zaczął pracować w Państwowych Zakładach Przemysłu Mięsnego jako kierownik kolumny ubojowej, później został kontrolerem jakości sprawdzając smak wędlin osobiście. Zawsze przestrzegał zasady, że kilka dni przed wyruszeniem na kontrolę masarni nie brał alkoholu do ust, bo alkohol niszczył kubki smakowe i utrudniał rzetelną ocenę. Ojcowską metodę zastosował reżyser "Misia" - nigdy podczas kręcenia filmu nie brał ani kropli alkoholu do ust, bo uważał, że wtedy zanika poczucie krytycyzmu. "Kiedy troszkę sobie wypiję, od razu wszystko zaczyna mi się podobać" - oceniał reżyser.

Towarem o znaczeniu strategicznym było w PRL mięso, a ograniczenia w dostępie do niego (np. poprzez podwyżki) mogły doprowadzić do upadku ekipę rządową. W 1965 dyrektora warszawskiego Miejskiego Handlu Mięsem Stanisława Wawrzeckiego skazano na karę śmierci za udział w tzw. aferze mięsnej a jej mechanizmy analizowała specjalna partyjna komisja śledcza. O wadze mięsa mogli przekonać się lokatorzy bloku w "Alternatywy 4" oglądając w przerwie meczu wystąpienie tow.Winnickiego uzasadniającego czasowy zakaz produkcji mięsa jako przemyślaną strategię władz.. Gdy w "Misiu" główny bohater przychodzi załatwić sprawę urzędniczka po obejrzeniu zawartości papierowej paczki położonej na ladzie informuje "Pani kierowniczko, podwawelska" i dopiero ta informacja wywołuje zainteresowanie sprawą ze strony urzędniczki. Podwawelską prezes Ochódzki zajada się przez dużą część filmu nawet spacerując po Londynie. W "Brunecie wieczorową porą" analogiczną rolę odgrywa kaszanka - Michał Roman zabiera ją ze sobą do pracy a w warsztacie samochodowym lodówka jest pełna kaszanki spożywanej przez właściciela. Powodem do zwołania partyjnego zebrania z samokrytyką i potępieniem "wiadomych sił" jest tajemnicze zniknięcie parówek podczas kręcenia filmu "Ostatnia paróweczka hrabiego Barry Kenta". Parówki stanowiące przedmiot pożądania większości ekipy odnajdują się w końcu w walizce kierownika produkcji Hochwandera. Do filmu najpierw kupiono prawdziwe parówki w sklepie ale reżyser uznał, że nie są w stanie zgrać a filmie a bezpieczniej również ich nie jeść. Uzyskano zgodę Ministerstwa Handlu Wewnętrznego na zakup 40 m jelita baraniego. Zakupiono kiełbasy serdelowe, rozbebeszono a powstałą maź wlano do jelita. Parówki zrobiły się zielone ale po włożeniu na noc do cebuli wróciły do normalnego koloru i mogły wystąpić na planie. Obecny w "Misiu" w znakomitej scenie w teatrze baleron na specjalne zamówienie został wykonany w zakładach mięsnych. Dla uchronienia przed zniknięciem rozpuszczano wiadomość jakoby wędlina została zatruta.

Cenzura traktowała mięso jako sprawę polityczną i jej planowane ingerencje dotyczyły również tej kwestii. Podczas pierwszej nieudanej kolaudacji "Misia" we wrześniu 1980 r. postulowano usunięcie sceny kupowania mięsa w kiosku. Kioskarka sprzedawała różne gatunki mięsa spod lady owinięte w deficytowe pisma ("Politechnik" - schab, "Poradnik speleologiczny" - wątróbka). Cenzorzy domagali się likwidacji baru mlecznego "Apis" gdzie podawano ziemniaczane puree bo smalcu zabrakło, łyżki były przymocowane łańcuchami a talerze przykręcone do stołu. Zarówno cenzorzy z PRL jak i komunistycznej Niemieckiej Republiki Demokratycznej (NRD) postulowali usunięcie sceny prezentującej polską szynkę w delikatesach Londynie - chodziło o sugestię, że mięso jest eksportowane i dlatego nie ma go w sklepach. Domagano się wycięcia słowa "paróweczka" z tytułu filmu "Ostatnia paróweczka hrabiego Barry Kenta.

"Tego może nam pozazdrościć Zachód" - tak podsumował twórca "Zmienników" perypetie jakie towarzyszyły zakupieniu kiełbasy służącej w serialu do przemytu narkotyków. W sklepie wędlina byłą dostępna wyłącznie na kartki, więc dwóch członków ekipy otrzymało polecenie zakupu jej nielegalnie na bazarze. Podczas transakcji zostali zatrzymani przez milicję obywatelską, z aresztu wydostał ich kierownik filmu. Po nakręceniu zdjęć kiełbasy rozlosowano wśród filmowców. Bareja wylosował kiełbasę wydrążoną w środku dzięki czemu bardzo oryginalnie prezentował się na kanapkach.

Wobec poważnych trudności w zdobyciu mięsa stosowano bardzo niekonwencjonalne rozwiązania. Stanisław Bareja czasami spożywał pieczeń z koniny, którą umiał tak przyrządzić, że domownicy uważali ją za pieczeń wołową. W "Alternatywy 4" poznajemy przepis na tort z dyni bez jajek i cukru. W "Zmiennikach" podano jak przyrządzić mięso sprzedawane bez kartek ("śmierdzące znaczy" jak określiła bohaterka filmu) - należy wsadzić mięso na tydzień do kwaśnego mleka, potem dokładnie wypłukać i zalać octem. Najpopularniejszy w PRL tygodnik kobiecy "Przyjaciółka" podawał przepis na bigos bezmięsny oraz lansował spożywanie kotletów z suchego chleba i płatków owsianych. Prowadzono kampanię propagandową mającą przekonać Polaków, że czarna porzeczka i kiszona kapusta mają więcej witaminy C niż cytryna. W filmach Barei widziano kawę Turek, "zawierającą domieszkę kawy naturalnej".

Odrębny temat to alkohol czyli napój niezbędny do życia sporej części mieszkańców kraju nad Wisłą. Najczęściej nadużywający trunków wywołują różne śmieszne sytuacje. "Zmiennicy" zaczynają się dramatyczną wyprawą przez ciemny las po "komandos likier" do zrujnowanego dworku Radziwiłłów. W "Poszukiwany, poszukiwana" tajemnicze badania nad zawartością cukru w cukrze okazują się pędzeniem bimbru. "Miał szlachetną ambicję poznania wszystkich gatunków alkoholi i chyba mu się udało" - napisał o Barei w swoim "Alfabecie" Kazimierz Kutz. Jednak bohaterowie filmów reżysera spożywali raczej trunki maksymalnie nieskomplikowane. W "Misiu" pijany był nawet koń co słusznie odnotował funkcjonariusz milicji obywatelskiej. W "Alternatywy 4" hakiem na kryminalistę Balcerka staje się fałszywe wezwanie na kurację odwykową.

Dzisiaj poziom konsumpcji jednak uległ zmianie. Niemniej na przykładzie filmów Barei widać różnicę pomiędzy warunkami spożycia masowego PRL a ikoną kapitalizmu jaką na początku lat 90-tych stanowił MacDonald. Różnica wyraźna jak pomiędzy koniną a wieprzowiną.

Piotr Pietrasz

Zdjęcia i recenzje za książką Macieja Łuczaka "Miś czyli rzecz o Stanisławie Barei"

« Wracaj

Copyright © 2005-2010 Piotr Pietrasz