STANISŁAW BAREJA (1)
NIESPOTYKANIE SPOKOJNY CZŁOWIEK

Pierwszeństwo w doborze tematów należy zapewnić problemom ideowym i moralno-wychowawczym, służącym potrzebom kraju budującego socjalizm. (.)
Uchwała Komitetu Centralnego PZPR w sprawie kinematografii czerwca 1960 r.

Stanisław Bareja jest dzisiaj wiecznie żywy niczym pewien nielubiany przez niego komunistyczny polityk. Twórca kiczowatych (zdaniem współczesnych) filmów dzisiaj bywa zaliczany do kina moralnego niepokoju. Tymczasem sporo tzw. ambitnych filmów z tamtego okresu leży na półkach i nie wzbudza żadnych emocji u widzów.

Filmy Stanisława Bareji to swoista "prawda czasu, prawda ekranu" z okresu PRL. Wtedy pokazanie otaczającej codziennie surrealistycznej rzeczywistości totalitarnego państwa wzbudziło umiarkowane zainteresowanie odbiorców (nie bez udziału władzy niszczącej film cenzurą i ograniczającej ilość kopii do rozpowszechniania lub odkładającej na lata na półkę). Dopiero w momencie nastania wokół względnej normalności doceniono unikalność formy komedii Bareji (nawiązującej to trendu światowego jaki symbolizował Woody Allen) jak i paradokumentalny charakter scenek z jakich zbudowano najlepsze filmy. Na trwałe do  mowy potocznej trafiło wyjątkowo dużo zwrotów z filmów reżysera w tym powiedzenie, ze ktoś jest jak z filmów Bareji.

Stanisław Bareja urodził się 5 grudnia 1929 r. w Warszawie. Jego dziadek i ojciec byli mistrzami wędliniarskimi. Podczas wojny wraz z rodziną przebywał na wsi uczestnicząc w nielegalnej produkcji wędlin. W 1947 Barejowie przenieśli się do Jeleniej Góry. Ojciec reżysera w nowej rzeczywistości nadal pracował w swoim fachu ale już w państwowym przedsiębiorstwie. W 1949 Stanisław Bareja rozpoczął studia w Państwowej Wyższej Szkole Telewizyjnej i Filmowej w Łodzi.

Już jako uczeń przyszły twórca "Misia" prowadził dziennik gdzie zapisywał swoje własne i znalezione dowcipy, tytuły przeczytanych książek i bilety z kina. Rozwiesił na mieście swój nekrolog dla przeanalizowania reakcji. Zaczytywał się w przedwojennych "Wiadomościach Literackich" oraz "W oparach absurdu" Juliusza Tuwima i Antoniego Słonimskiego. Ulubiona komedią Stanisława Bareji było "Czyste szaleństwo" braci Marx. Bareja wchodził w skład tzw. Kolektywu czyli grupy najlepszych studentów na roku - byli to m.in. Janusz Łomnicki, Kazimierz Kutz, Janusz Morgenstern i Jerzy Weychert.

Według wspomnień kolegów student Bareja znajdował się w czołówce zarówno w jedzeniu jak i w piciu, co nie było łatwe w tym gronie ("miał szlachetną ambicję poznania wszystkich gatunków alkoholi, co mu się chyba udało." - wspomina Kazimierz Kutz). Starał się nie rzucać w oczy ale zdarzyło mu się przejawić niewłaściwy stosunek do rzeczywistości politycznej - głosował przeciwko uchwale ZMP o usunięciu ze szkoły kolegi oraz odmówił udziału w tworzeniu filmu o ludziach piszących listy do prezydenta Bolesława Bieruta. Podczas studiów i później wspólnie z Januszem Wejchertem Bareja redagował rubrykę satyryczną "Huśtawka" w "Kronice Łódzkiej".

Jako film dyplomowy Bareja przedstawił etiudę "Gorejące czapki" przenoszący w realia komunizmu "Rewizora" Gogola - oszuści podający się za urzędników dokonują kradzieży pod pozorem wymiany pieniędzy. Film uznano za niedojrzały a jak napisano w ocenie "reżyser wykazuje całkowitą nieporadność we współpracy  aktorem". Tytuł magistra sztuki Bareja uzyskał dopiero w 1974 r. po przedstawieniu jako film dyplomowy "Męża swojej żony" nakręcony w 1961 r..

W latach 50-tych Bareja pracował przy kilku filmach jako asystent reżysera lub drugi reżyser. Debiutem reżyserskim Bareji był "Mąż swojej żony" (1961), komedia oparta na przedwojennej komedii. Był to trzeci pod względem popularności film w 1961 r. W komedii zagrali czołowi aktorzy Bronisław Pawlik, Wiesław Gołas i Elżbieta Czyżewska. Zasadniczym tematem filmu są problemy współżycia małżeństwa kompozytora muzyki poważnej i sportsmenki. O popularności filmu zadecydowała także udanie sfilmowana Warszawa po odbudowie z Pałacem Kultury i Nauki jako punktem widokowym. W podobnym klimacie była utrzymana "Żona dla Australijczyka" (1964) - film będący faktycznie promocyjnym materiałem zespołu "Mazowsze skierowanym do Polonii. Ostatnimi typowo rozrywkowym filmami Bareji było "Małżeństwo z rozsądku" (1966) i "Przygoda z piosenką" (1969). Komedie z lat 60-tych miały pokazywać, że w Polsce że PRL to jedno z najlepszych miejsc do mieszkania pod słońcem - po prostu "statystycznie żyje się fest".

Scenariusz swojego pierwszego filmu, Stanisław Bareja oparł na przedwojennej sztuce teatralnej Jerzego Jurandota (scenariusz) i Marka Sarta (muzyka i piosenki) "Mąż Fołtasiówny". Bohaterowie filmu to kompozytor i gwiazda sportu. Tak niedobrane małżeństwo powoduje masę perypetii. Powstała klasyczna komedia oparta na konwencjonalnym humorze. Atutem filmu była prezentacja odbudowanej Warszawy. Wystąpili w filmie wybitni aktorzy m.in. Bronisław Pawlik i Wojciech Pokora (obecni w większości filmów reżysera) oraz Wiesław Gołas, Mieczysław Czechowicz i Elżbieta Czyżewska. "Małżeństwo z rozsądku" było pod względem oglądalności trzecim filmem 1961 r.

"Żona dla Australijczyka" (1964) to relacja z powstawania uczucia emigranta z Australii (Wiesław Gołas) i solistki zespołu "Mazowsze" (Elżbieta Czyżewska). Większość filmu to konwencjonalne, lecz niezmiennie zabawne słowne przepychanki i humor sytuacyjny, wynikający z relacji pomiędzy skazaną na siebie parą. Film przeplatany piosenkami "Mazowsza" stanowi swoisty folder promocyjny zespołu. Na drugim planie błyszczy wspaniały Edward "Dudek" Dziewoński, jako redaktor Żelazkiewicz, dla którego nie ma spraw nie do załatwienia.

Bohaterem "Małżeństwa z rozsądku" (1967) jest skromny, biedny malarz Andrzej (Daniel Olbrychski), poznający kobietę swego życia (Elżbieta Czyżewska), mającą nieuczciwych rodziców i niechcianego kandydata na męża. Rodzice postanawiają wykorzystać Andrzeja do prania brudnych pieniędzy. A Andrzej pragnie tylko szczęśliwego związku z Joanną i wspólnego mieszkanka z funkcjonalnymi mebelkami, kupionymi w bardzo korzystnym systemie ratalnym (o czym śpiewają obydwoje). Bardzo efektowna oprawa plastyczna z przepięknie fotografowanym warszawskim Starym Miastem, Barbakanem, bazarem Różyckiego i landszaftami ze spadzistymi dachami budynków. Piosenki w filmie są częścią tej komedii romantycznej. Pojawia się element satyry obyczajowej, skierowanej przeciwko absurdom dnia codziennego i małej ludzkiej chciwości. Pomysł prania brudnych pieniędzy i kradzież włóczki podobno były wydarzeniami autentycznymi opisanymi w prasie. Lata 60-te były czasem wielkich afer gospodarczych (mięsna, skórzana itp.) a nagłośnienie i wskazanie winnych kradzieży deficytowych towarów pozwalało władzom odwrócić uwagę od realnych przyczyn trudności.

Na podstawie utworu przedwojennym duetu Jerzy Jurandot - Marek Sart powstał musical "Przygoda z piosenką" (1969), którego treścią są perypetie młodej piosenkarki Marioli, która po zdobyciu Nagrody Publiczności na festiwalu w Opolu wyjeżdża do Paryża, by tam zrobić karierę. Oczekiwane splendory jednak nie przychodzą, więc skruszona gwiazdka wraca do kraju. Film zawierający mnóstwo piosenek okazał się całkowitym niewypałem. Mimo wysiłków śpiewających m.in. Bohdana Łazuki, Ireny Santor i Barbary Krafftówny najpopularniejszą piosenką z filmów Bareji jest . utwór dozorcy Anioła z "Alternatyw". Film otrzymał dopiero 57 miejsce, pod względem oglądalności w 1969 roku.

Stanisław Bareja był zarazem pionierem jeżeli chodzi o pierwsze polskie filmy kryminalne. Współpracował przy tworzeniu serialu "Barbara i Jan" opisującego działalność pary reporterów często wykrywających przestępstwa. Stworzony przez Bareję pierwszy telewizyjny serial kryminalny "Kapitan Sowa na tropie" z Wiesławem Gołasem w roli głównej. Funkcjonariusz występuje bez munduru tworząc z asystentem Albinem parę niczym Sherlock Holmes i dr Watson. Każdy odcinek tworzył zamkniętą w jedną zagadkę kryminalną całość z rozstrzygnięciem na końcu.

Reżyser zrealizował także pierwszy polski film kryminalny. Scenariusz Aleksandra Ścibora-Rylskiego ("Człowiek z marmuru") oparto na autentycznym morderstwie rabunkowym, dokonanym na konwoju z pieniędzmi w kwietniu 1957 roku, znanym jako "sprawa pleszewska". Reżyser postąpił nieco wbrew zasadom, rządzącym kryminałami, od razu ujawniając widzom mordercę, który jest po prostu narratorem filmowej opowieści. Biedny i sfrustrowany prowincjonalny fotograf Jacenko, wykorzystując zakochaną w nim kasjerkę Beatę, dokonuje napadu i brutalnego morderstwa na czteroosobowym konwoju. Sprawę wyjaśniał kapitan Prokosz z Pleszewa (Wiesław Gołas).

"Moje pierwsze filmy były słodkimi komediami, aż w końcu zaczęło mnie to trochę mdlić i postanowiłem dodać trochę goryczy." - podsumował reżyser pierwszy okres swojej twórczości. "Bareizm to schlebianie gustom drobnomieszczańskim." - krytykował w młodzieżowym tygodniku "itd." Zdzisław Pietrasik. W 1974 r. na zorganizowanym przez Socjalistyczny Związek Studentów Polskich w Poznaniu Ogólnopolskim Festiwalu Kiczu Filmowego "Przygoda z piosenką" Barei została uhonorowana główną nagrodą. "No i słusznie. Tylko dlaczego tak późno ?" - dziwił się reżyser. Bo w 1974 r. już od roku cała Polska śmiała się z "Poszukiwany, poszukiwana" czyli losów gosposi w ustroju socjalistycznym. Na trwałe do historii polskiego kina weszły scena z lokowaniem przez dyrektora pawilonu handlowego i jeziora na planie osiedla mieszkaniowego oraz wypowiedź "Mój mąż jest z zawodu dyrektorem".

W późniejszych filmach Bareja wielokrotnie parodiował swoje wcześniejsze filmy wykazując wiele dystansu do samego siebie. W latach 60-tych uczył się kina i poszukiwał własnego stylu.

Piotr Pietrasz

"Jaworznicki Sokół" nr 2(48), luty 2006 r., miesięcznik Miejskiego Centrum Kultury i Sportu w Jaworznie

« Wracaj

Copyright © 2005-2010 Piotr Pietrasz