NIEZALEŻNE ZRZESZENIE STUDENTÓW
ANTIDOTUM NA ORDYNACKĄ

W ubiegłym roku "Polityka" opublikowała artykuł "Ordynacka rządzi Polską" poświęcony początkom karier obecnych liderów SLD. Obecni władcy III RP pierwsze kroki polityczne stawiali w latach 70. w aparacie socjalistycznego Związku Stu­ dentów Polskich i Związku Młodzieży Socjalistycznej. Antykomunistyczne NZS po piętnastu latach działania nie okazało się kuźnią elit politycznych, jak młodzieżowe organizacje postkomunistyczne. Jednak niewykluczone, że pokolenie NZS-u naj lepsze lata ma przed sobą.

Krajowa Komisja Koordynacyjna NZSdziś zajmuje kilka pokoi, tych samych co w 1990 roku, przy ulicy Okólnik w Warszawie. Siedziby władz krajowych NZS i ZSP dzieli odległość zaledwie około 100 metrów. Jednak przepaść polityczna jest równie głęboka jak pomiędzy PRL-bis a Polską "Solidarności".

Pierwszego września na uniwerku odbyło się spotkanie pracowników naukowych Uniwersytetu Gdańskiego. Powołali oni ko­ło "Solidarności". (...) Okazało się, że studenci nie mogą należeć do Związku! Po wstał pomysł załoienia organizacji studen­ckiej o charakterze zawodowym, która jako sekcja broniowa skonfederowałaby się z "Solidarnością", wspomina początki Zrzeszenia Jerzy Jancelewicz, w 1980 przewodniczący NZS Uniwersytetu Gdańskiego a obecnie działacz Porozumienia Centrum. NZS oficjalnie było tylko związkiem zawodowym studentów. Jednak będąc częścią solidarnościowego ruchu politycznego, przeżywało podobne spory wewnętrzne i konflikty z władzą. Po kilkumiesięcznych naciskach 17 lutego 1981 roku NZS zostało zarejestrowane. W momencie rozwiązania organizacji w stanie wojennym NZS liczyło 80 tysięcy członków.

W okresie "karnawału" głównym nur­tem działania NZS była samorządność studencka, sprawy socjalne i dydaktyczne, reforma programów nauczania. Równocześnie bardzo silne było zaangażowanie polityczne - marsze w obronie uwięzionych za przekonania działaczy KPN, akcje samokształceniowe, głównie wyjaśniające "białe plamy" historii Polski, a czasem również udział w niepodległościowych mchach politycznych. NZS było bardziej radykalne niż "Solidarność". W dniu ogłoszenia stanu wojennego trwały strajki na większości uczelni. Równocześnie NZS, podobnie jak "Solidarność", nie było klasycznym ruchem politycznym nastawionym na zdobycie władzy. Liderzy Zrzeszenia z tego okresu mówią raczej o ruchu moralnym działającym dla realizacji pewnych wartości. Słowo "kariera" miało dla nich jednoznacznie negatywny wydźwięk

Konspiracyjne NZS współpracowało ściśle z "Solidarnością". Jednak było znacznie bardziej

radykalne i niepodległościowe

co znalazło wyraz w uchwałach II Krajowego Zjazdu NZS w 1987 roku. W miastach akademickich około 5% "bibuły" stanowiły gazetki i ulotki NZS.

Podczas obrad okrągłego stołu część ośrod­ ków z oficjalnym poparciem Komisji Kra jowej uczestniczyła w obradach (Warszawa, Gdańsk, Lublin), ale spora grupa krytykowała zawarty układ (Kraków, Górny Śląsk). Po ujawnieniu tajnych struktur wiosną 1989 do Zrzeszenia napłynęło wielu nowych członków, o poglądach umiarkowanych. W momencie złożenia wniosku o rejestrację w maju 1989 roku NZS liczyło 30 tysięcy członków.

W latach 1989-1991 NZS koncentrowało się na postulatach związanych z tokiem studiów. Poważnym ograniczeniem dla Zrzeszenia była nierówność majątkowa. Nie funkcjonujące na uczelniach poza włas­nymi lokalami postkomunistyczne Zrzeszenie Studentów Polskich i Związek Socjalistycznej Młodzieży Polskiej dysponowały ogromnym majątkiem uzyskanym w latach PRL. Polska Rada Młodzieży skupiająca organizacje niekomunistyczne (w tym NZS) domagała się nacjonalizacji tego majątku a następnie umożliwienia używania go na równych prawach różnym organizacjom. Liderzy "krajówki" NZS jesienią 1990 dla realizacji tego postulatu postanowili wrócić do polityki. Krajowy Zjazd Delegatów NZS w marcu 1991 upoważnił Komisję Krajową do zawarcia koalicji w celu uczestniczenia w

wyborach parlamentarnych

przewidywanych początkowo na maj 1991. Delegaci przyjęli również uchwałę programową definiujący NZS juko ugrupowanie umiarkowanej centroprawicy. Te decyzje oznaczały rezygnację Zrzeszenia z roli związku zawodowego.

Po miesięcznym okresie rozmów z Porozumieniem Centrum i Kongresem Liberalno-Demokratycznym, Komisja Krajowa NZS podjęła uchwałę o poparciu partii Jana Krzy­sztofa Bieleckiego. Z pewnością nie bez zna­czenia był fakt przynależności do KLD więk­szości członków władz Zrzeszenia.

Delegaci ze Śląska na zjeździe w 1993

W wyniku sojuszu Zrzeszenie utraciło prawie 50% członków, a na zjeździe w 1992 roku postawiono, odrzucony zresztą, oficjalny wniosek o rozwiązanie NZS. Upadek rządu Olszewskiego i późniejszy proces formowania centroprawicy niepodległościowej oddziaływały również na środowisko Zrzeszenia. Powstała opozycja deklarująca konieczność zerwania sojuszu politycznego z KLD (poseł NZS należał do Klubu tej partii) oraz popierająca postulaty dekomunizacji i lustracji. Do starcia doszło na zjeździe w kwietniu 1993 na Uniwersytecie Warszawskim. Na sali walczono ostro, spory budziła nawet treść plakatu zjazdowego z hasłem "Precz z komuną". Nie osiągnięto kompromisu i opozycja opuściła zjazd, tworząc Porozumienie Krajowe - federację organizacji uczelnianych NZS. Dodatkowym postulatem NZS PK była likwidacja Komisji Krajowej. 45% delegatów poparło NZS PK, pozostali wybrali Komisję Krajowa o opcji liberalnej.

Totalna klęska prawicy w wyborach parlamentarnych zdawała się zapowiadać klę­skę Porozumienia Krajowego. Tymczasem wiele "liberalnych" NZS-ów uległo likwida­cji. Na X Nadzwyczajnym Zjeździe NZS nieudzielenie absolutorium oznaczało, że powstał

centroprawicowy NZS

skupiający sympatyków i członków wszystkich partii prawicy (PC, UPR, RdR, ZChN, KPN). W uchwale o sytuacji politycznej znalazło się poparcie dekomunizacji i lustracji. "Jako organizacja społecznopolitycz na o opcji prawicowej będziemy na rzecz powstania dużego obozu sił patriotycznych i narodowych (...) linię polityczną NZS winno wyznaczać opowiadanie się za stałym odchodzeniem od pozostałości systemu komunistycznego w naszym kraju" - uznali delegaci. Skrytykowano również politykę grubej kreski oraz ośmieszanie tradycji narodowych w środkach masowego przekazu.

Przejęcie władzy w Zrzeszeniu przez działaczy o poglądach centroprawicowych oznaczało kolejną rewolucję w Zrzeszeniu. Po kilkuletniej przerwie zaczęły powstawać nowe komisje uczelniane, często na miejsce dawnych organizacji liberalnych. Orientację centroprawicową NZS zachowało do chwili obecnej. Powodem powstania nowego porozumienia poziomego na zjeździe w 1994 było podtrzymanie postulatu likwidacji "krajówki" i spory personalne, a nie program NZS.

Pojawia się pytanie, czy antykomuniści z Okólnika są rywalem dla postkomunistów z Ordynackiej, czy elity polityczne obozu nielewicowego zdominuje

nowe pokolenie polityków

wywodzących się ze Zrzeszenia.

Poważny problem to brak łączności między różnymi nurtami dawnego NZS oraz niepoczuwanie się do więzi z obecną organizacją. Spory między różnymi skrzydłami obozu postsolidarnościowego w ramach NZS prze­biegały równie gwałtownie, jak wśród "dorosłych" polityków. Częste rozłamy (średnio co dwa lata powstawało w NZS porozumienie poziome), trwały konflikt miedzy "krajówką" usiłującą centralizować władzę a zwolennikami autonomii komisji uczelnianych - to dodatkowe elementy, obok sporów politycznych, pogłębiające podziały w Zrzeszeniu.

Pomysł stworzenia na bazie NZS organizacji pokoleniowej narodził się w 1993 roku wśród byłych działaczy Zrzeszenia w podziemiu i młodszych roczników opozycji antykomunistycznej. Pewną formą organizacji pokoleniowej stała się Liga Republikańska skupiająca byłych działaczy NZS Uniwersytetu Warszawskiego. Podstawowym celem Ligi jest walka z komunizmem a środkami walki

pikiety, wiece i happeningi

choć "igowcy" organizowali także pro­mocję książki Leszka Żebrowskiego Paszkwil Wyborczej oraz wystawę "Żołnierze wyklęci". Antykomunistyczne podziemie zbrojne 1944-1956. Liga jest stowarzyszeniem, a nie partią polityczną, więc nie ma zamiaru stanowić konkurencji dla istniejących partii prawicowych.

Podczas dyskusji "NZS. 15 lat i co dalej" 17 lutego tego roku niektórzy obecni i byli działacze Zrzeszenia powtarzali tezę, że politycy poprzedniego pokolenia skompromitowali się i powinni odejść, a władzę komunistom może odebrać tylko nowe pokolenie. Ruch pokoleniowy może powstać, gdy istnieje bariera dla młodego pokolenia we wchodzeniu w życie. Rozwijający się system oligarchicznego kapitalizmu zamknięty dla ludzi spoza układu może stworzyć taką barierę" - argumentował Piotr Skwieciński, dziennikarz "Życia Warszawy" i były działacz NZS Uniwersytetu Warszawskiego. "Nie potrzeba jeszcze jednej partii prawicowej" - deklarował Jacek Kurski, reprezentant ROP.

Uczestnicy spotkania prezentowali gene­ralnie niemal identyczne poglądy, typowe dla centroprawicy niepodległościowej, które można krótko nazwać

dokończeniem zdradzonej rewolucji

zapoczątkowanej przez "Solidarność". W zasadzie jedynym celem takiego ruchu miała być szeroko rozumiana dekomunizacja i odsuniecie od władzy SLD.

Wątpliwe, czy program dekomunizacji zaakceptuje znacząca część dawnego środowiska NZS związana z Unia Wolności. Byli enzetesowcy z UW nie tylko nie współpracują z obecnym NZS ale także między sobą.

Najsilniejszą grupę w środowiskach NZS przy UW stanowią działacze z lat 1989-1993, w tym wszyscy przewodniczący Zrzeszenia w tym okresie. Kongres Liberalno-Demokratyczny bardzo zabiegał o pozyskanie Zrzeszenia, ponieważ studenci pasowali do wizji młodzieżowej i dyna­micznej partii. Komisja Krajowa NZS otrzymała rządową dotację, przewodniczący NZS Paweł Piskorski został doradcą premiera ds. młodzieży. Wielu działaczy NZS odeszło do etatowej pracy w KLD lub administracji państwowej. Powiązania z rządem zaowocowały także powstaniem różnych przedsięwzięć gospodarczych, a zwłaszcza Gdańskiej Fundacji Integracji Europejskiej kierowanej przez Krzysztofa Liska, ostatniego liberalnego przewodniczącego Zrzeszenia.

Nurt liberalny NZS od początku odnosił się krytycznie do programu dokończenia rewolucji solidarnościowej. Dla nich liczy się liberalizm, zarabianie pieniędzy i wchodzenie do Europy - komentował Tomasz Prus z Uniwersytetu Warszawskiego, jeden z liderów NZS PK w 1993. Przykładem, jak daleko liberalni enzete sowcy odeszli od antykomunistycznych korzeni Zrzeszenia jest Tomasz Siemoniak, nowy dyrektor I Programu TVP. Tomasz Siemoniak w latach 1988-1992 był działaczem NZS SGPiS, w okresie 1991-1992 skarbnikiem Komisji Krajowej NZS. Dzisiaj uczestniczy w zamachu bloku SLD-PSL-UW na niezależne kierownictwo TVP. W pierwszym wywiadzie po nominacji Tomasz Siemoniak zaatakował telewizyjna publicystykę i "WC Kwadrans" za prawicowe odchylenie.

Liberalne NZS nie poparło lustracji, a w działaniach ministra Macierewicza dostrzegało tylko "szarganie autorytetów". NZS poparło lustrację dopiero po odsunięciu liberałów w listopadzie 1993. Wybory prezydenckie były pewną szansą na spotkanie obu środowisk NZS-u w ramach Inicjatywy 3/4. Niestety, w pikietach "antykwasowych" uczestniczył tylko centroprawicowy nurt Zrzeszenia.

Czy działacze z Okólnika odsuną od władzy rywali z Ordynackiej? Podstawowy problem to

skurczenie zrzeszenia

i jego znacznie mniejsza rola i liczebność niż w 1981 czy 1989. Podobny proces miał miejsce również w wypadku "Solidarności". Wielu młodych ludzi rozpoczyna karierę polityczną, omijając NZS, ponieważ dziś można po prostu wstąpić do konkretnej partii politycznej. Również do prowadzenia działalności kulturalnej, gospodarczej czy turystycznej nie jest konieczna organizacja studencka. Podczas wyborów prezydenckich kandydaci popierani przez NZS - Adam Strzembosz, później Hanna Gronkiewicz-Waltz, nie pasowali do formuły pokoleniowej rewolucji.

NZS może odegrać pewną pozytywną rolę nie uczestnicząc w bezpośrednich działaniach politycznych. Zrzeszenie może zostać pośrednikiem między prawicą a środowiskami akademickimi. Powodzenie takich inicjatyw, jak miesięcznik NZS "Gwóźdź Programu" może mieć duże zna czenie przy zaszczepianiu prawicowego sposobu myślenia wśród nowych pokoleń Polaków. Również Zrzeszenie może być miejscem współpracy tradycyjnie skłóconych środowisk prawicowych polskiej inteligencji, jak w okresie PRL.

"Nowe Państwo", tygodnik, nr 13(18), 29 marca 1996 rok

« Wracaj

Copyright © 2005-2010 Piotr Pietrasz