MARCOWANIE MAGISTRA ZYZAKA I PROFESORA NOWAKA

Histeryczna kampania przeciwko Pawłowi Zyzakowi i wydawnictwu "Arcana" przypomina scenariusz z "Doliny nicości" Bronisława Wildsteina. Wildstein nie przewidział jedynie próby pozbawiania tytułu magistra za myślozbrodnię. Co bardziej zjadliwi publicyści niezależni intelektualnie (zwykle spoza kręgów mediów lewicowo-liberalnych) pytają czy pojawiła się kategoria "kłamstwa wałęsowskiego" na wzór "kłamstwa oświęcimskiego". A wszystko za sprawa jednej ambitnej pracy magisterskiej.

Recenzenci skupili się na wątkach obyczajowych - nieślubny syn, rozróby w młodości, problemy z religijnością. Pod adresem autora padło sporo obelg i wyzwisk a wyjątkowo mało argumentów. Jeżeli stwierdzenia zawarte w książce Pawła Zyzaka nierzetelne, od tego są sądy. Jeżeli były prezydent nie chce osobiście się procesować, znajdą się jacyś kapciowi. Autor utrzymuje, że posiada stosowne nagrania rozmów i w razie potrzeby może ich użyć. Jednak lewicowo-liberalni publicyści wolą seanse nienawiści i linczowanie w swoich organach niż działania zgodnie z prawem. Prof.Andrzej Romanowski słusznie powiedział "Gazecie Wyborczej", że Lechowi Wałęsie przysługuje prawo do ochrony czci. Tylko dlaczego Lech Wałęsa ani jego zwolennicy z tego prawa nie korzystają ? czemu redaktorzy lewicowo-liberalnych mediów nie porozmawiają z osobami z Łochocina występującymi w filmie na Youtube ? O sprawie rzetelnie poinformowały "Gazeta Pomorska" a następnie "Rzeczpospolita" i "Dziennik". Jednak większość mediów lewicowo-liberalnych z "Gazetą Wyborczą" i TVN na czele udaje, że te relacje nie istnieją. Na szczęście Polska już nie jest państwem jednej partii i jednej gazety.

Pawła Zyzaka poznałem w okresie jego działalności w Forum Młodych PiS. Jest pasjonatem i jeżeli w coś się angażuje, robi to bez reszty. Dzięki niosącego go niespokojnenu duchowi wykonał benedyktyńską pracę i zebrał wiele nieznanych faktów. Jego brak skłonności do kompromisów utrudniał mu aktywność polityczną i przyczynił się do jej zakończenia. Nie było tak jak sugeruje lokalna "Gazeta Wyborcza" - władze krajowe PiS nie usunęły z partii ani nie dyscyplinowały członka FM PiS Pawła Zyzaka chociaż różnie oceniano jego akcje. Jako redaktor "ZaPiS-u Śląskiego" napisał kilka ciekawych i ostrych tekstów, tylko raczej trudnych do atakowania przez lewicowo-liberalne media. Pasja nie wyklucza rzetelności a praca przeszła przez ocenę formalną profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Stefan Niesiołowski oczywiście chce wyrzucać prof.Nowaka z UJ - ciekawe czy zrealizowałby czystki na Harvardzie gdzie prof.Nowak miał zajęcia. Posłanka PO Iwona Śledzińska-Katarasińska doświadczona w pisaniu do prasy marca'68 musi czuć się bardzo wojsko w takim klimacie.

W książce autor przypomniał wiele innych fascynujących kwestii i dokonał ciekawych odkryć. Na przykład zabieranie przez funkcjonariuszy Urzędu Ochrony Państwa dokumentacji dotyczącej Lecha Wałęsy w młodości i dzieciństwie. Mamy potwierdzenie faktu ukrywania przez byłego prezydenta prawdy o własnej przeszłości - nie tylko sprawy współpracy z SB ale nawet wątków rzekomo zupełnie niegroźnych. Nie można np. ustalić za co Lech Wałęsa trafił do ośrodka dla trudnej młodzieży we Włocławku, bo dokumenty dotyczące byłego prezydenta zostały zabrane przez UOP. Zapędy do tak daleko posuniętego czyszczenia śladów własnego życiorysu są zdumiewające u polityka w demokratycznym państwie. Natomiast idealnie wpisują się w kradzież i zniszczenie części dokumentów z teczki TW "Bolka" i oddanie koperty pełnej wycinków z gazet.

Poza młodością i dzieciństwem ciekawe są analizy sytuacji Wałęsy w latach 80-tych. Tutaj autor napotyka na problemy bo omawia kwestie już nieraz analizowane w prasie jawnej i podziemnej. Szczególnie ciekawy okres to trudne i dziwaczne relacje Lecha Wałęsy z podziemną Tymczasową Komisją Krajową "S" i proces przejmowania pełnej władzy nad związkiem dzięki powoływaniu kolejnych struktur władzy (Tymczasowa Rada "S", Krajowa Komisja Wykonawcza "S"). Nie było to proste - część działaczy podziemia rozważała zorganizowanie konspiracyjnego zjazdu związku, który odsunąłby Wałęsę od władzy - pisał o tym niegdyś "Tygodnik Solidarność". Autor przypomina drogę do powołania władz związku z nominacji Wałęsy jak i Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie.

Próbowałem czytać opublikowaną w poważnym amerykańskim wydawnictwie biografię George'a Busha juniora sięgająca wiek wstecz. Były tam znacznie ostrzejsze zarzuty, w tym dotyczące tak odległych czasów, że nie ma mowy o korzystaniu z żyjących świadków. Nie wiem czy autorowi wytoczono proces - skoro biografia się ukazała, to niekoniecznie. Czytałem także własną biografię Busha seniora. Bardzo krytyczna analiza rodu Bushów może zostać skonfrontowana z lukrowaną autobiografią. Poważni politycy nie są jedynie przedmiotem laurek ale także poważnych analiz, także krytycznych

Dotychczas recenzenci zwykle wspominali o odnalezieniu licznych nowych faktów oraz postawienie licznych pytań na które historycy do dzisiaj nie znają odpowiedzi i nie próbowali jej uzyskać. Praktycznie wszyscy zgadzają się, że autor nie pozostał jedynie obojętnym analitykiem i nadmiernie cytuje liczne krytyczne wypowiedzi o Lechu Wałęsie autorstwa jego dzisiejszych przeciwników politycznych. Analizie została poddana znana SB-cka prowokacja czyli "Rozmowa z bratem", z dzisiejszego punktu widzenia raczej śmieszny dokument o cesarzu Walensie (przodku Wałęsy). Realny Wałęsa w debacie z Alfredem Miodowiczem w 1988 r. wypadł rewelacyjnie, a przed debatą komuniści byli pewni zwycięstwa. Warto dla równowagi przeczytać książkę Pawła Zyzaka po "Drodze nadziei" czy innej laurce pisanej przez zwolenników "największego demokraty świata" na potrzeby tej czy innej kampanii.

Lech Wałęsa kreował siebie i swój mit mijając się gładko z prawdą. Znaleziona przez Pawła Zyzaka w "Drodze nadziei" informacja o opuszczeniu Kujaw przez Wałęsę z nieistniejącego nigdy dworca kolejowego w Dobrzyniu to drobiazg. Paweł Zyzak demitologizuje legendy o licznych zamachach na życie przewodniczącego ( w 2005 mówił już o pięciu, chociaż w latach 90-tych tylko o dwóch). W wywiadzie dla Oriany Falacci Wałęsa twierdził, ze był aresztowany 100 razy przed 1980 r., Tymczasem z dokumentacji źródłowej wynika, że lider "Solidarności" był zatrzymany tylko 12 razy. Takich rozbieżności jest mnóstwo a właśnie z różnych tego typu opowieści Wałęsa zbudował swoją legendę.

Do najciekawszych wątków w książce należy próba analizy psychologicznej motywacji Lecha Wałęsy i jego rozgrywek politycznych. Teoria psychologiczna o posiadaniu ojczyma i w efekcie pomieszania skłonności do buntu jak i współpracy z władzą nie wyczerpuje z pewnością tematu. Jednak Zyzak podjął próbę analizy tak ważnej postaci od tej strony i nie pisze na kolanach. Dobrze analizuje ulubiony chwyt czyli grożenie dymisją w celu wyegzekwowania na demokratycznym gremium oczekiwanej decyzji.

Do biur PiS dzwonią zdenerwowani sympatycy, którzy chcą podać do sądu Janusza Palikota za jakąś wypowiedź o prezydencie RP. Czekam na tych licznych sympatyków Wałęsy z badań - kto poda do sądu Zyzaka ? Sprawa o sikanie do kropielnicy jest do wygrania, później zaczną się schody. "Gazeta Wyborcza" Pawła Zyzaka już pochowała i spaliła zwłoki - ja sądzę, że stanowczo przedwcześnie. To może być jeszcze wybitny dziennikarz czy polityk - bo nauczycielem zostać mu nie pozwolą.

Piotr Pietrasz

Paweł Zyzak "Lech Wałęsa. Idea i historia. Biografia polityczna legendarnego przywódcy "Solidarności" do 1988 roku", Wydawnictwo Acana, Kraków 2009, Wydanie I

« Wracaj

Copyright © 2005-2010 Piotr Pietrasz