ZaPiS Śląski

KORZENIE "NARODU ŚLĄSKIEGO"

Spis powszechny stał się kolejną okazją dla przypomnienia o swoim istnieniu przez zwolenników powołania narodu śląskiego. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu i wszystkie sądy polskie odrzuciły wniosek o uznanie istnienia nowej nacji. Czy mamy do czynienia z inicjatywą grupki ekstremistów czy poważnym zagrożeniem dla integralności państwa polskiego (opinia z raportu UOP)?

"Powołanie nowego szczebla politycznego musi doprowadzić do podjęcia prób powołania lokalnych podmiotów politycznych odwołujących się do tradycji regionalnych (szczególnie Śląsk, Pomorze, Wielkopolska i po części Małopolska). (...) Stworzenie regionalnych podmiotów politycznych czerpiących legitymację z tradycji regionalnych i przeciwstawiających się z natury złej centrali, w połączeniu z kryzysem polonizmu i "spieniężeniem" świadomości politycznej znacznej części elity i polskiego społeczeństwa może sprawić, że zagrażające spoistości państwa napięcia nieuchronnie w procesie integracji europejskiej wymkną się spod kontroli władzy centralnej" napisali posłowie Jarosław Kaczyński i Ludwik Dorn w memoriale przedłożonym premierowi Jerzemu Buzkowi w styczniu 1998 r. Istniejący od 1996 Związek Ludności Narodowości Śląskiej (ZLNŚ) powołany z inicjatywy Ruchu Autonomii Śląska (RAŚ) i Śląskiego Związku Akademickiego (ŚZA) zabiega o utworzenie niepodległego państwa śląskiego, do czego wstępem ma być legalizacja narodowości śląskiej. Inicjatorzy liczą na pomoc Unii Europejskiej - na razie bezpodstawnie.

Oto jak ŚZA ocenia wystawienie w Katowicach obok istniejącego pomnika J.Piłsudskiego pomnika W.Korfantego: "Osiągnięcie założonego celu przez Komitet oznaczać będzie uhonorowanie dwóch postaci reprezentujących różne oblicza polskiego nacjonalizmu. Wśród mieszkańców naszego regio­nu nie brakuje takich, którzy obu politykom zarzu­cają -wzniecenie bratobójczych walk, określanych w polskiej historiografii mianem powstań śląskich i w efekcie doprowadzenie do podziału terytorium górnośląskiego. Trudno się spodziewać, że Niemcy i Ślązacy, którzy nie identyfikują się z "polskim interesem narodowym", przyłączyli się do hołdu składanego Korfantemu przez przedstawicieli lokalnych elit. "

RAŚ istnieje od 1990 r. jako stowarzyszenie. Od 1993 r, RAŚ jest członkiem Ligi Regionów (podobnie jak Związek Podhalan, Związek Górnośląski czy Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie), organizacji postulującej podział administracyjny Polski na 12 autonomicznych regionów. RAŚ ma kontakty z niemieckimi organizacjami śląskimi oraz organizacjami regionalistów z krajów Unii Europejskiej. Przedstawiciele RAŚ w październiku 1997 r. brali udział w kongresie Partii Autonomistów Wolnej Bretanii. Poza RAŚ na kongresie były obecne m.in. Liga Celtycka, Flamandzka Unia Ludowa, Szkocka Partia Narodowa i Partia Walii. RAŚ złożył akces do Wolnego Sojuszu Europejskiego - międzynarodówki autonomistów i regionalistów skupiającej ponad 30 organizacji z różnych państw Europy. Wolny Sojusz Europejski posiada 10 posłów w Parlamencie Europejskim.

Na łamach miesięcznika RAS "Jaskółka Śląska" od 1995 r. toczy się dyskusja o potrzebie ogłoszenia niepodległości przez Górny Śląsk. RAS ma swoistą interpretację historii regionu - np. powstania śląskie określa jako "polskie pucze", zwolennicy Wojciecha Korfantego są nazywani nacjonalistycznymi agitatorami z Wielkopolski (identycznie jak w propagandzie niemieckiej tego okresu). "Wierzymy, że kształtowane w czasie stuleci na Naszej Ziemi Śląskiej wartości kulturowe są nieprzemijające. Nie są to wartości polskie, niemieckie ani czeskie. Przez dziesiątki lat i przez stulecia większość panujących na Naszej Ziemi, próbowało naginać Ślązaków do utożsamienia się z kulturą i narodowością swoją. (...) Żeby zachować naszą odrębność kulturową, tożsamościową My Ślązacy powinniśmy umacniać integralność Śląska, pomijając obecne granice państwowe." -głosi odezwa Rady Naczelnej RAŚ z czerwca 1996 r.

"Układ poczdamsko-jałtański kruszy się jak stare kamienne mury obronne. Dzisiejsza Europa jest tworem sztucznym." - pisze ówczesny przewodniczący RAŚ Zenon Wieczorek na łamach "Jaskółki ..." w grudniu 1996 r. "Europa naturalna to Europa regionów- narodów, które nie mają swojej państwowości i tych co przywilej ten posiadają. (...) Śląsk jak Katalonia, Macedonia, Flamandia, Bawaria czy Walia i wiele innych narodowości ma prawo samostanowienia o swoich losach. Unia Europejska stara się przestrzegać, aby mniejszości narodowe miały swoje, należne im prawa. Fakt ten jest szansą dla nas Ślązaków. (...) Jedni uważają, że Śląsk to Polska od tysiącleci, drudzy zaś że Oberschliesen to utracone terytorium Niemiec. Obie te tezy są z gruntu fałszywe. (...) Odbudowa narodowości śląskiej nie powinna być problemem. Ten fakt wyeliminuje pojęcia sztuczne i nieprawdziwe jak Ślązak polski, Ślązak niemiecki. (...) W Polsce scentralizowana hierarchia kościoła katolickiego nie widzi potrzeby, podobnie jak władze RP uznania narodowości śląskiej. "

Te wydarzenia nie były sensacją dla socjologów z Uniwersytetu Śląskiego, autorów opracowania "Górny Śląsk 2005. Scenariusze restrukturyzacji." z 1994 (m.in. prof. Marka S. Szczepańskiego i wówczas posła KPN dr. Wojciecha Błasiaka). Naukowcy tak definiują cele RAŚ: "Domyślać się tylko należy, że chodzić tu może o uzyskanie suwerenności Górnego Śląska. W pierwszej fazie region byłby częścią państwa polskiego. Dysponowałby Sejmem (o szerokich uprawnieniach ustawodawczych) i Skarbem Śląskim, a jego granice zostałyby określone w referendum. Przypuszczać też należy, że jego budowa przebiegałaby w oparciu o kryteria etniczne. Przyszła autonomia byłaby przede wszystkim autonomią Ślązaków i dla Ślązaków. Służyłaby upodmiotowieniu tej grupy (niezależnie od polskiej czy niemieckiej opcji narodowej) w ich malej ojczyźnie. Z rzadka bowiem liderzy RAŚ odwalają się do wspólnoty interesów wszystkich mieszkańców regionu. Dla Polski przyszły autonomiczny Śląsk byłby pomostem do rodzącej się Europy regionów. Dokonać to miałoby się za pośrednictwem Niemiec, skąd napłynąłby np. kapitał wzmacniający śląską autonomię. Dlatego RAŚ dąży m.in. do jak najszerszego pozyskania dla swego programu Ślązaków mieszkających w Niemczech."

ŹRÓDŁA SEPARATYZMU

Podstawowym źródłem separatystycznych skłonności części mieszkańców Górnego Śląska i Śląska Cieszyńskiego była niechęć do ludności napływowej od początków XIX wieku masowo przybywającej na tereny podlegające uprzemysłowieniu. Polityka germanizacyjna dodała konflikt klasowy - przyjezdni Niemcy obejmowali funkcje kierownicze w administracji i przemyśle. Ludność chłopska nie wytworzyła własnej inteligencji, a jej potencjalni przedstawiciele ulegali germanizacji (co zwykle było warunkiem awansu).

Zgodnie z zasadą "dziel i rządź" tendencje separatystyczne umacniali niemieccy politycy. Po raz pierwszy w 1848 powstał Związek Austriackich Ślązaków zwalczający polski ruch narodowy - na szczęście metodami łagodniejszymi niż ruch Jakuba Szeli. Na Śląsku Cieszyńskim organ ślązakowców "Nowy Czas krytykował inicjatywy tworzenia polskich szkół przekonując o wyższości cywilizacji niemieckiej. Poseł parlamentu śląskiego i lider Śląskiej Partii Ludowej Józef Kożdoń zwalczał liderów ruchu polskiego Franciszka Michejdę i Józefa Londzina. Protestował przeciwko przybywaniu polskich nauczycieli z Galicji pod hasłem "Śląsk dla Ślązaków". Po klęsce postulatu państwa śląskiego kożdoniowcy poparli Czechosłowację.

Na Górnym Śląsku o początkach kształtowania świadomości narodowej Ślązaków można mówić pod koniec XIX wieku. Jednak twórcami pojęcia "Górnoślązak" jako odrębnej narodowości byli ... niemieccy politycy, podkreślający, że Górnoślązacy to wierni poddani pruscy nie mający nic wspólnego z Polakami z Małopolski czy Wielkopolski. Zwolennicy unikania budzenia polskiej świadomości narodowej ograniczali opór przeciwko Niemcom do obrony prawa do praktyk religijnych w gwarze śląskiej i dlatego zawarli sojusz z niemiecką katolicką Partią Centrum. "Nie ma Polaków między nami, są tylko po polsku mówiący Górnoślązacy." deklarował poseł Centrum ks.Glowatzky w parlamencie. Głośna broszura Wojciecha Korfantego "Precz z Centrum" skierowana była właśnie przeciwko indyferentnemu narodowo skrzydłu prasy polskojęzycznej Adama Napieralskiego. Jednak publicyści grupy Napieralskiego unikali jakichkolwiek deklaracji narodowych - także śląskich. Centrowcy mówili o sobie "Prusacy polskiego języka" dając dowód absurdalności swojej sytuacji. Sukcesy wyborcze polskiego ruchu narodowego a zwłaszcza mandat poselski Wojciecha Korfantego w 1901 zmusiły umiarkowany obóz Napieralskiego do osłabienia więzi z Centrum i zjednoczyły obóz polski.

Sponsorami prasy ślązakowskiej byli miejscowi Niemcy - książę von Pless, hrabia Heckel von Donnesmarck i inni. Niemieckie przedsiębiorstwa i instytucje podtrzymywały istnienie mediów ślązakowskich zamieszczając płatne ogłoszenia.

SWOJSKOŚĆ POLSKA CZY NIEMIECKA

Specyfika regionalna czy dzielnicowa była akcentowana również w propagandzie polskiej. Nieprzypadkowo tygodnik Korfantego nosił tytuł "Górnoślązak" a dla polskich działaczy Górnoślązacy byli po prostu miejscowymi Polakami. Z kolei w propagandzie niemieckiej mówiono raczej o Niemcach jako przedstawiciela wyższej cywilizacji. Niemcy i ślązakowcy zwalczali orientację polską nazywając polskich narodowców "wielkopolskimi agitatorami" (czyli przyjezdnymi) a Górnoślązaków nazywali plemieniem słowiańskim odrębnym od Polaków. Niemcy nazywali gwarę śląską "wasserpolnisch" i utrzymywali, że jest językiem odrębnym od polskiego.

W okresie plebiscytów zarówno Śląska Partia Ludowa jak i Związek Górnoślązaków (założony w 1919) do tworzenia nowego państwa śląskiego. Ślązakowcy straszyli groźbą zniszczenia gospodarki przez Polaków oraz przejęcia władzy przez napływowych urzędników z Galicji czy Królestwa Polskiego. Nie widzieli żadnych negatywnych aspektów rabunkowej gospodarki bogactw regionu czy dominacji Niemców w administracji czy zarządach firm (zwykle przyjezdnych). Postulowano utworzenie "Państwa Wielko-Śląskiego" na wzór Wolnego Miasta Gdańska, szukano sojuszników wśród brytyjskich i amerykańskich dyplomatów. Koncepcję ,,neutralizacji Śląska" wspierali również Niemcy. Po porażce koncepcji "niepodległego Śląska" ślązakowcy poparli Czechów (Śląsk Cieszyński) lub Niemców (Górny Śląsk). Klęskę autonomistów przypieczętował masowy udział Górnoślązaków w powstaniach oraz niewiara Niemców w realne wpływy separatystów. Już po plebiscytach i podziale Górnego Śląska w referendum 90 % mieszkańców prowincji opolskiej odrzuciło postulat nadania regionowi statusu autonomicznego, analogicznego do Bawarii.

MARGINES W WOLNEJ POLSCE

Wielu separatystów sprawiało wrażenie polityków chwiejnych, koniunkturalistów do wynajęcia. Teofil Kupka i Anzel Stroka (lider Jedności Górnośląskiej) najpierw współpracowali z obozem polskim. Jeszcze przed plebiscytem sekretarz generalny Związku Górnoślązaków ks. Tomasz Reginek przeszedł do obozu polskiego a redaktor naczelny tygodnika ZG "Der Bund - Związek" Georg Cibis został kierownikiem wydziału prasowego niemieckiego komisariatu plebiscytowego.

Po powrocie części Górnego Śląska do Polski separatyści nie zyskali na znaczeniu - w pierwszych wyborach Sejmu Śląskiego w 1922 uzyskali tylko 2,3 % głosów. Dopiero w 1925 kierowany przez Jana Kustosa Związek Obrony Górnoślązaków (dawny ZG) startujący pod hasłem "Górny Śląsk dla Górnoślązaków" uzyskał sukcesy w wyborach rad zakładowych. Główne zarzuty ZOG to polityka zatrudniania przybyszy spoza regionu nieprzestrzegania statutu autonomicznego województwa śląskiego. U szczytu powodzenia w wyborach komunalnych w 1926 ZOG uzyskał 6,6 % głosów w powiecie pszczyńskim, 2,0 % w powiecie tarnogórskim i 1,9 % w okręgu Katowice-wieś. Radni ZOG przejęli władzę w gminach Wielki Chełm i Imielin.

W Katowicach ZOG uzyskał 4 radnych ale podzielili się równo pomiędzy obozy polski i niemiecki. Jako radny Katowic Jan Kustos głosował wyłącznie z Niemcami. Po nieudanych próbach porozumienia z chadecją Korfantego separatyści tracili a w latach 30-tych wyłącznie wzywali do popierania list niemieckich. Nie powiodła się również próba współpracy z sanacją przeciwko Korfantemu. Z inspiracji Korfantego dwukrotnie dochodziła do rozłamów w ZOG.

Józef Kożdoń w latach 1923-1938 był burmistrzem czeskiego Cieszyna, opierał się na sojuszu Niemców, ślązakowców i Polaków. Po wkroczeniu wojsk polskich na Zaolzie został usunięty ze stanowiska. "1września 1939 wojska niemieckie zajęły Cieszyn, w którym niegdysiejszy burmistrz zosta! owacyjnie przywitany przez swoich zwolenników. (...) Niemcy wykorzystali natomiast fakt kreowania przezeń narodowości śląskiej i wprowadzili na Śląsku Cieszyńskim kategorią ludu ślązackiego (schlonsakisch volk), co miało ułatwić wpis tutejszej ludności na Deutsche Volksliste oraz pobór do Wermachtu. Samemu Kożdoniowi przyznali tytuł honorowego obywatela miasta Cieszyna, z okazji jego 70-tych urodzin. Dla ówczesnego niemieckiego starosty Frysztatu, obecnego na uroczystości, Kożdoń stanowił, chyba niesłusznie "wzór niemieckiego bojownika" ("Jaskółka Śląska", luty 2002). Publicysta "Jaskółki Śląskiej" nazywa Kożdonia "wielkim śląskim patriotą".

Po latach podczas obrad "Górnośląskiego Okrągłego Stołu" w lutym br. RAŚ wystąpił jako adwokat spraw niemieckich: "Program ustalony przy marszałku województwa śląskiego nie odzwierciedla wielokulturowości Górnego Śląska, w zasadzie całkowicie pominięto wkład kultury niemieckiej w kształtowanie oblicza naszego regionu. " - narzekał członek Komisji Kultury i Oświaty przy RAS Tadeusz Hadaś.

Istnienia narodu śląskiego nie uznały ani sądy polskie ani europejskie. Po porażkach wnioskodawcy zapowiedzieli kodyfikację języka śląskiego. Wcześniej próbowali wymusić na urzędach miejskich i gminnych wpisywanie do akt osobowych narodowości śląskiej. Akcja podczas spisu powszechnego to kolejny etap.

Czy separatyzm i próba rewitalizacji Śląska z przeszłości ma sens? Tekst Jerzego Gorzelika "Ma­nowce śląskiego patriotyzmu" pokazuje absurdalność tej koncepcji z uwagi na przemiany demograficzne w ciągu ostatnich dwóch stuleci (Ślązacy niepolscy i nieniemieccy to tylko 12 % mieszkańców woje­wództwa katowickiego, Ślązacy wszelkich narodów to 33 %). Aby utworzyć naród śląski trzeba "ześląszczyć" 67 % "goroli", "cesaroków" i ,,ptoków". Wyniki wyborcze RAŚ pokazują, że jest to niestotna politycznie (poza jednym powiatem ziemskim) grupka ekstremistów.

Autonomia polskiej części Górnego Śląska w II RP miała uzasadnienie w postaci istnienia potężnej mniejszości niemieckiej. Aktualnie ten argument odpada. Argumenty gospodarcze RAŚ są natury populistycznej, zresztą ta tematyka niemal nie jest poruszana. O wzroście nastrojów separatystycznych w Szkocji zadecydowały kwestie gospodarcze.

"Nasycenie najnowszych materiałów programo­wych antykomunistyczną retoryką -wskazywać może, iż po okresie niezdecydowania sytuuje się on po pra­wej stronie sceny politycznej. " - podsumowali swój ostatni zjazd działacze RAŚ. Jednak wspólne z UPR wybory pokazały niesumowalność głosów ślązakowców i prawicy.

Chyba czas, aby niektórzy opuścili słomiane chaty we wsiach Katowice czy Chorzów (dalekie peryferie księstwa pszczyńskiego) gdzie mieszkają od XIII wieku i uznali przemiany ostatnich 200 lat.

Sprawa narodu śląskiego może stanowić poważny problem polityczny, zwłaszcza wobec zbliżających się procesów restrukturyzacji górnictwa. "Jeszcze przez wiele lat Górny Śląsk ponosił będzie konsekwencje rabunkowej eksploatacji surowców, która nie rozpoczęła się bynajmniej w PRL, ale trwa już blisko dwa stulecia. Projekt restrukturyzacji systemu wytwórczego musi zatem uwzględniać perspektywę długiego Imania i nie może opierać się na biednym przekonaniu, iż przeobrażenia przemysłu przeprowadzić można w krótkim czasie, lekceważąc historycznie utrwalone procesy i zjawiska." - piszą autorzy "Górny Śląsk 2005...".

Piotr Pietrasz

GŁOSY RAS-ISTÓW

& W 1991 lista Ruchu Autonomii Śląska uzyskała 3 % głosów w okręgach gliwickim i katowickim i po mandacie (obaj posłowie szybko zerwali z organizacją, słynniejszym był Kazimierz Świtoń).

& Rok 1993 to rezultaty 2,4 % (okręg katowicki) i 3,3 % (okręg gliwicki). Wielkim sukcesem byty wybory do Senatu - 155 tyś. głosów uzyskał Rudolf Kołodziejczyk (8 miejsce) a 149 tyś. Zenon Wieczorek (9 miejsce). Na Kołodziejczyka padło ponad 11 % głosów wyborców z województwa katowickiego.

& RAS w 1997 uczestniczył w koalicji Unia Prawicy Rzeczypospolitej (wspólnie z UPR i Ruchem dla Rzeczypospolitej). UPRz uzyskał w wyborach Sejmu po 1,6 % w obu okręgach. Wybory senackie były porażką - Urszula Bartecka otrzymała 133 tyś. głosów (10,1 %, 10 miejsce), Zenon Wieczorek 109 tyś. (8,3 %, 11 miejsce) a Rudolf Kołodziejczyk 101 tyś. głosów (7,7 %, 12 miejsce). Szczególnie przykra była porażka ze znaną propagatorką gwary śląskiej Marią Pańczyk-Poździej - 146 tyś. głosów, komitet "Po śląsku czyli po polsku".

& W wyborach Sejmu Śląskiego w 1998 RAS wystawił listy w okręgach Rybnik (7,0 %), Katowice (3,3 %), Chorzów-Siemianowice (7,0 %) i Tychy-Mysłowice (6,0 %). Liczba radnych RAS szacunkowo wynosi 30, najwięcej z powiatu rybnickiego (10) i gminy Czerwionka-Leszczyny (7). Kandydatka do senatu Urszula Bartecka jest radną w Gierałtowicach. Przewodniczący RAS Krzysztof [ Kluczniok jest wiceprzewodniczącym rady powiatu rybnickiego (do RAS należy 2 członków zarządu powiatu). Członkiem RAS jest burmistrz Czerwionki-Leszczyn i 2 członków zarządu gminy. W gminie koalicja z SLD, w powiecie z AWS.

& Rok 2001 nie wnosi nic nowego - na kandydatów RAS do Senatu padło w sumie 156 tyś. głosów. Urszula Bartecka (okręg gliwicki) - 40 tyś. głosów (9,0 %, 5 miejsce), Jerzy Bogacki (okręg katowicki) 75 tyś. (8,5 %, 8 miejsce) i Krzysztof Kluczniok (okręg rybnicki) 41 tyś. (10,5 %, 6 miejsce).

ŚLĄSKI RASIZM

"Zdaniem pani Łabaj stanowisko wojewody powin­no być zarezerwowane dla Ślązaka "z urodzenia i pochodzenia z regionu katowickiego", fotel pierwszego wicewojewody dla Ślązaka tym razem ,,z uro­dzenia i pochodzenia z regionu cieszyńskiego" (...) Propozycje te, jakkolwiek wynikają z pewnością ze szlachetnych pobudek, uznać należy nie tylko za nie­realne, ale przede wszystkim za szkodliwe dla Gór­nego Śląska i samych Ślązaków. (...)

Pełnia praw politycznych przysługiwałaby jedynie rdzennym Ślązakom, zaś przybysze, a także ich poto­mkowie, staliby się obywatelami drugiej kategorii. U podstaw podobnych żądań leży biedna diagnoza. Zło tkwi bowiem nie w Polakach, Niemcach, Żydach itd., \ lecz w samych przywilejach i dyskryminacji, bez wzglądu na to kogo dotyka (...) Zjawiska te (...) ha­mują rozwój społeczny i gospodarczy, w efekcie przynosząc szkody całej populacji, również jej uprzy­wilejowanej części. (...)

Do tych, którym takie wartości jak wolność jed­nostki i równości nie są drogie, niech przemówią ar­gumenty czysto pragmatyczne. Według badań pro­wadzonych przez Adama Bartoszka i Leszka Gruszczyńskiego (Województwo katowickie 96. Obraz ży­cia i jego warunków w świadomości mieszkańców, Katowice 1996) Ślązakami czuje się 12,4 % miesz­kańców województwa katowickiego, Polakami-ŚIązakami - 18, l %, Niemcami-Ślązakami - 2,4 %, co daje łącznie 32,9 %.(...) Można przypuszczać, że w sumie tej mieści się także część przybyszów, identyfikujących się ze śląskością. Tak więc ludność autochtoniczna stanowi w tej części Śląska mniejszość (...)

Według cytowanych badań Ślązacy są grupą charakteryzującą się ogólnie niższym poziomem wykształcenia. Również odsetek pragnących wyższego wykształcenia dla swoich dzieci jest wśród nas niższy niż wśród zamieszkałych w regionie Polaków. Wynika stad, że nie jesteśmy przygotowani do objęcia licznych stanowisk. (...) Pamiętajmy, że silni nie boją się rywalizacji. Przywilejów domagają się tylko słabi.

Jerzy Gorzelik "Manowce śląskiego patriotyzmu", "Jaskółka Śląska" luty 1998

DOKUMENTY CENTROPRAWICY

  • Nie ma Śląska bez Polski, a Polski bez Śląska. Wszyscy mieszkańcy województwa stanowią jego wspólnote i bogactwo. Sprzeciwiamy się tworzeniu wrogich podziałów na "Swoich" i "obcych".

Z programu regionalnego Porozumienia Centrum "Odrodzić Śląsk, ożywić nadzieję" uchwalonego na Krajowym Kongresie Porozumienia Centrum w Sosnowcu w 1993 r.

Tekst został opublikowany w "ZAPiS-ie Śląskim" nr 1, maj 2002, biuletynie wewnętrznym Zarządu Wojewódzkiego PiS Województwa Śląskiego

« Wracaj

Copyright © 2005-2010 Piotr Pietrasz